piątek, 7 sierpnia 2015

#3.Czarne stado

Lwica i tata walczyli kilka minut i odskoczyli od siebie. Za ojcem stało nasze stado. Szybko pobiegłam do matki i schowałam między jej łapami. Ukradkiem patrzyłam na lwicę i jej stado. Mieli ciemną sierść i oczy głównie w kolorach czerwieni. Nigdy nie widziałam lwa z Zakazanej Ziemi. Często lwy z Lwiej Ziemi były wysyłane, by przekazać jakieś wiadomości, ale one były inne. Miały beżową sierść.
Czarna lwica mierzyła tatę nienawistnym spojrzeniem, on stał dumnie niewzruszony.
— Twoja córka zepsuła nam polowanie, Anga — warknęła, posyłając mi złowrogie spojrzenie. 
— Adui, nie powiesz mi chyba, że zaatakowałaś ją, bo myślałaś, że to gazela. Poza tym omawialiśmy to, żadnego polowania przy granicach! — głos ojca był surowy, ale spokojny.
— To nasz teren i nie będziesz mi mówił gdzie mogę polować, a gdzie nie. Za mną! — odparła Adui i zaczęła, odchodzić ze swoim stadem.
Ojciec wziął mnie w pysk i razem ze stadem skierowaliśmy się ku Cudownej Skale. Nagle lew położył mnie na ziemi. Odszedł kilka kroków i usiadł na pagórku. Trochę speszona wolnym krokiem podeszłam do niego i wlazłam na kamień obok. Na pewno czeka mnie kara... do końca życia będę chodzić przykuta do Ranga i Dumy... ale przecież już jestem...
Spojrzałam na ojca. Patrzył w dal i w ogóle nie zwracał na mnie uwagi. Nie wiedziałam co mam robić. Siedzieć cicho by nie pogarszać swojej sytuacji czy zdobyć się na odwagę i wykrztusić z siebie chociaż słowo. 
— Tato?... — szepnęłam.
Lew gwałtownie odwrócił się w moją stronę i spojrzał mi w oczy. Starałam się unikać jego wzroku.
— Dlaczego jesteś taka nieuważna? — spytał tym spokojnym, ale jednak surowym i miażdżącym moją pewność siebie tonem.
— Tato... ale... ale... ja nie chciałam... Przepraszam
— Jako księżniczka nie powinnaś co chwilę wpadać w tarapaty — odparł Anga.
— Ale... ja nie czuje się księżniczką... po co nią jestem? Przecież to Iris zostanie królową, a o mnie wszyscy zapomną... Teraz tylko udają, że im na mnie zależy. 
— Będąc siostrą samej królowej nie będziesz zwykłym lwem w stadzie, ale teraz nie przejmuj się takimi rzeczami... — powiedział, przytulając mnie.
Trącił mnie głową, a ja spadłam z kamienia, na którym siedziałam. Tata zaczął uciekać, a ja biec za nim. Bawiliśmy się, śmiejąc i po chwili zmęczeni runęliśmy na trawę.
— Widzisz tego ptaka? — powiedział, wskazując łapą na gniazdo, z którego próbował wyfrunąć mały ptak. — Kiedy dorośniesz, będziesz mogła wybrać. Zostać z nami czy ruszyć w świat...
Gdy to mówił ptak wyfrunął z gniazda. Spojrzałam na ojca, wydawał się zamyślony.
— Tato... kim były te lwy na granicy? — spytałam prawie szeptem.
— Adui, królowa Zakazanego Królestwa i jej stado. Nie jest naszym wrogiem, ale też nie przyjacielem. Nie zbliżaj się do jej królestwa... Chodźmy, matka będzie się niepokoić 
Gdy wróciliśmy, usiadłam na skałce obok Cudownej Skały i wypatrywałam lwiczek. Miałam tylko nadzieje, że się o tym nie dowiedziały. Nagle podszedł do mnie Rang. 
—  Witaj księżniczko — powiedział. 
Skinęłam tylko głową na przywitanie, bałam się, że wypaple coś o dzisiejszym zdarzeniu, a miałam nadzieje, że Rangi już zapomniał.
— To co dzisiaj zrobiłaś, było bardzo głupie... Siostra i dwie lwiczki czekają na ciebie na ciebie przy wodopoju — powiedział.
Poderwałam się prędko i pobiegłam, bojąc się, że lis będzie kontynuował temat. Zobaczyłam ptaka, którego wcześniej widziałam z ojcem. Zatoczył nade mną koło i odfrunął.
Szczerze byłam trochę sceptycznie nastawiona do tego, że dziewczyny się nie dowiedziały.
— Hej! — przywitałam się niepewnie, kiedy je zobaczyłam.
— Valentine! Gdzie ty się podziewałaś? Martwiłam się o ciebie! — Iris podbiegła do mnie i przytuliła mnie. Spięłam się, ale w końcu też ją przytuliłam. — Rangi i Duma wyglądali na zdenerwowanych i szeptali między sobą, że coś przeskrobałaś... Powiesz nam?
— Poszłam na granice... zaatakowała mnie królowa Zakazanej Ziemi i jej stado, ale tata mnie obronił — odparłam.
— Jak ona wyglądała? A tamte lwy? — pytała podekscytowana Tess.
— Cóż, Adui była cała czarna i miała czerwone oczy. Jej nos był zadziorny, a kły wielkie — wiernie opisywałam królową.
Lwiczki patrzyły na mnie z zachwytem i przerażeniem.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Notka trochę krótka nawet bardzo. W ramach wyrównania gif.

5 komentarzy:

  1. Super rozdział! Swerio! A gif jest wprost boski! Jak ty go zrobiłaś, dziewczyno?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny gif, taki słodki, notka takze wspaniała. Czemu coś tak czuję, że Val jeszcze nie raz znajdzie się w zasiegu łap Adui..

    OdpowiedzUsuń
  3. Gif jest naprawdę piękny, a wpis bardzo interesujący. Czekam z niecierpliwością na następny. Ciekawi mnie co będzie dalej z Val.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wpis. Gif bardzo ładny. Ciekawe co dalej będzie z Valentine.

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony